Pustynia Błędowska – jak powstała? I jak powstała naprawdę?
Zamknij oczy i wyobraź sobie pustynię. Jeśli pod Twoimi powiekami pojawił się właśnie obraz karawany wielbłądów prowadzonej przez Beduina w zwiewnych szatach, a w tle majaczące strzeliste piramidy… to Pustynia Błędowska prawdopodobnie nieco Cię rozczaruje. Jeśli jednak wrócimy na nasze jurajskie podwórko, szybko zauważymy, że nie bez przyczyny uznana została za ewenement na skalę krajową!
Jak powstała Pustynia Błędowska?
... o diable, który latał z wielkim worem
Wszystko zaczęło się dawno, dawno temu, jeszcze w czasach, kiedy w leżącym nieopodal Olkuszu rudę srebra i ołowiu wydobywano z płytkich złóż. Piekło znajdowało się wtedy stosunkowo płytko pod powierzchnią ziemi. Sprawy zaczęły się komplikować, kiedy olkuscy górnicy wyczerpali płytkie złoża i zaczęli schodzić głębiej.
Początkowo jurajskie diabły słyszały jedynie ciche i okazjonalne uderzenia kilofów. Z czasem stawały się one jednak coraz głośniejsze, ponieważ kopiący ludzie coraz bardziej zbliżali się do stropu piekła. Wiele diabłów zaczęło skarżyć się na problemy ze snem – jak wszakże wiadomo, diabły śpią w dzień, a swoje rzemiosło wykonują po zmroku. Kiedy stało się jasne, że górnicy nie zamierzają się zatrzymywać – pojawiła się jeszcze jedna obawa. Co w sytuacji, kiedy przekopią się do piekła, a przez wybity szyb wszystkie dusze potępione złapane przez wieki na Jurze uciekną? Co wtedy okoliczna ludność pomyśli o diabłach, które nie umieją upilnować złoczyńców w piekle? Ryzyko utraty zawodowej reputacji było tak duże, że sprawą zainteresował się sam Belzebub – najwyższy rangą spośród wszystkich diabłów.
Zwołał więc w piekle naradę, na którą zjechały się wszystkie jurajskie diabły. Wspólnie obradowali, jak można powstrzymać górników przed kopaniem wciąż głębiej i głębiej. Padło wiele pomysłów, jednak wszystkie rozbijały się o jeden problem. Górnicy, jako ludzie uczciwi i ciężko pracujący, szczególnie zasłużyli sobie na łaskę bożą. A, co za tym idzie, diabelskie sztuczki żadnej szkody wyrządzić im nie mogły. Wstał wreszcie najsilniejszy z diabłów, Rokita, który zawyrokował, że skoro innego wyjścia nie ma, to on weźmie wielki wór i poleci aż nad Bałtyk. Tam nazbiera piachu z plaży, wróci na Jurę i wszystkie kopalnie, jedną po drugiej, tym piachem zasypie.
Z braku lepszego rozwiązania przystały diabły na taki plan. Jak postanowił, tak Rokita uczynił. Mimo jego nadludzkiej wręcz siły, nie przewidział tego, że droga z wielkim worem pełnym piachu będzie niezwykle mozolna. Im dłużej leciał, tym bardziej ogarniało go zmęczenie. A im bardziej był zmęczony, tym niżej mógł lecieć. Gdy był już prawie na miejscu, nieopatrznie zahaczył worem o krzyż na wieży kościoła w Chechle. Wtedy to właśnie wór rozdarł się, a cały piach rozsypał – i tak leży do dzisiaj, tworząc to, co dziś nazywamy Pustynią Błędowską.
... i o tym, co o Pustyni Błędowskiej ustalili naukowcy
Pustynia Błędowska miała swoje legendarne pochodzenie w ludowych mitach i przekazach. Ale potem, jak to często bywa, pojawili się naukowcy, którzy nieco tej magii jej odebrali. Czy to jednak oznacza, że piach zalegający w okolicy Klucz nie pochodzi znad morza? A powstanie samej pustyni nie ma związku z Olkuskimi kopalniami? I tu, być może, niektórych zdziwimy… ale legenda o diabłach była w kilku miejscach niezwykle trafna.
Już na pierwszy rzut oka możemy zauważyć, że Pustynia Błędowska różni się od innych odkrywek piachu w okolicy. Struktura piasku jest inna, drobniejsza, przypominająca bardziej piasek spotykany na plażach. Również samo powstanie pustyni ściśle zbiegło się w czasie z zakładaniem pierwszych głębokich szybów wydobywczych w okolicach Olkusza. Brzmi zagadkowo? Tę zagadkę udało się jednak rozwiązać.
Jak w przypadku większości niecodziennych form przyrodniczych w Polsce, tak również Pustynia Błędowska swoje powstanie zawdzięcza lodowcom. Aby to zrozumieć, musimy cofnąć się w czasie do ery zlodowaceń. Kiedy czoło lodowca nieubłaganie nasuwało się na tereny Jury niosło ze sobą ogromne ilości piachu. Przyszedł jednak czas, kiedy lodowiec zaczął topnieć – a trzeba Wam wiedzieć, że kiedy lodowce topnieją, uwalniają ogromne ilości wody.
Ta woda z kolei – w postaci często rwących, dużych rzek, spływa tam, gdzie jest najniżej. I tu dochodzimy do sedna sprawy – pierwotnie Pustynia Błędowska była bowiem… zagłębieniem terenu. Woda niosła piach właśnie do niego, osadzając go na dnie i stopniowo wypełniając to zagłębienie. Przez kolejne wieki piach pokrył się warstwą bardziej żyznej gleby, a nawet zarósł lasem.
Las rósł spokojnie – ale do czasu. Kiedy w Olkuszu zaczęły powstawać kopalnie, do ich zabezpieczenia potrzebne były ogromne ilości drewna. Zaczęto pozyskiwać je tam, gdzie dziś leży Pustynia Błędowska. Stopniowe odlesianie terenu spowodowało odsłonięcie się dawnych pokładów piachu, które lodowiec przyniósł z północy i pozostawił w tym miejscu. Początkowo nazywano ten obszar po prostu piachami, jako że pojęcie „pustynia” było średniowiecznym polskim chłopom obce. Nazwę „Pustynia Błędowska” nadali jej dopiero krakowscy poeci, w dużej mierze na skutek spożycia napojów wyskokowych – to jednak temat na zupełnie inną opowieść.
Co jeszcze skrywa Pustynia Błędowska?
Jak się okazuje, o wiele więcej, niż można przypuszczać! To unikatowe miejsce, zarówno pod względem przyrodniczym, jak i historycznym. Okazuje się bowiem, że pojawiały się na niej miraże, a jeden z nich podobno miał nawet wpływ na wynik powstańczej potyczki. Do dziś Pustynia Błędowska działa jako poligon.
Przed jakimi wyzwaniami staje dzisiaj? Dlaczego odegrała ważną rolę podczas II wojny światowej? Czy żyją na niej lwy? I wreszcie – czy Pustynia Błedowska, jako pomnik górniczego dziedzictwa regionu, ma szansę przetrwać po zaprzestaniu wydobycia? Jeśli Was to interesuje, to…
… Pustynia Błędowska jest w naszych programach!
A konkretnie w programach: „Śladami jurajskiego górnictwa” i „Klasyka Jury Środkowej”. Podczas tych wycieczek odwiedzamy ją jako jeden z punktów na trasie i opowiadamy o niej wszystko, co Was ciekawi! Zapraszamy do zapoznania się z programami tutaj [Link]
A jeśli Was zainteresują – zapraszamy do kontaktu i wspólnego odkrywania Jury!
O autorze
Wiktor Pohorecki
Przewodnik PTTK po Jurze Krakowsko-Częstochowskiej i Wieluńskiej, działający w grupie Jura z Plecakiem. Fotograf krajobrazowy oraz miłośnik ciekawostek historycznych i lokalnych legend.
